Cicha strona Jeziora Zuryskiego
Większość osób, które przyjeżdżają zobaczyć Jezioro Zuryskie, tak naprawdę nigdy nie opuszcza Zurychu. Idą wzdłuż promenady Bürkliplatz, robią zdjęcie łabędziom z Alpami udającymi w tle dekorację i uznają temat za zamknięty. I trudno się dziwić — ten widok jest prawdziwy i darmowy. Ale jezioro ma 40 kilometrów długości, a miasto zajmuje może pierwsze trzy z nich. Spędziłem kilka dni, przemierzając lewy brzeg, żeby sprawdzić, gdzie właściwie kończy się miejska część jeziora.
Gdzie kończy się Gold Coast
Prawy brzeg Zürichsee nosi przydomek Goldküste, Złote Wybrzeże, i zasługuje na tę nazwę w najmniej pochlebnym sensie — Küsnacht i Zollikon są usiane willami, do których nigdy nie zostaniemy zaproszeni. Lewy brzeg, biegnący przez Rüschlikon, Kilchberg, Thalwil i Horgen, jest mniej fotografowany, za to bardziej “żywy”. W Kilchbergu pochowany jest Thomas Mann, na niewielkim cmentarzu przykościelnym nad jeziorem, tam też znajduje się Lindt Home of Chocolate, na tyle popularny, że w weekendy wywiera własną presję na rozkład jazdy pociągów. Dalej jednak tłumy szybko rzednieją.
Podmiejski pociąg S8 odjeżdża z Zürich HB mniej więcej co 15 minut i dociera do Wädenswil, 25 minut dalej wzdłuż brzegu, bez żadnej pompy. I na tym polega jego urok. Nie ma tu platformy widokowej, kolejki ani kasy biletowej — jest tylko nadjeziorne miasteczko z pracującym portem, sklepem Migros i widokami na Gold Coast, które można śmiało uznać za lepsze niż te oglądane z drugiej strony.
Jeśli wolimy pokonać ten odcinek na rowerze niż pociągiem, ścieżka wzdłuż brzegu prowadząca z miasta aż do Thalwil jest płaska i dobrze oznakowana, a
wycieczka rowerowa po mieście z przedłużeniem wzdłuż brzegu jeziora
to sensowny sposób, by przejechać ją z kimś, kto wie, gdzie ścieżka się zwęża, a gdzie nie. Pełną listę atrakcji na brzegu bliżej miasta znajdziemy w przewodniku darmowe atrakcje w Zurychu.
Winnice, nie widoki
Najbardziej zaskoczyło mnie wino. Region winiarski Zürichsee jest niewielki — kilkaset hektarów rozsianych wokół Stäfy, Meilen i Uerikon na prawym brzegu oraz wokół Wädenswil na lewym — ale wino produkuje się tu od czasu, gdy mnisi zasadzili pierwsze winorośle wieki temu, z odmian Riesling-Sylvaner i Pinot Noir. Niemal nic z tego nie opuszcza Szwajcarii, więc jeśli nie wypijemy go tutaj, nigdzie się z nim nie zetkniemy.
Ścieżka winiarska Lindenhof w Wädenswil wspina się łagodnie nad miasteczkiem, z jeziorem w dole i wzgórzami Höhronen w tle, a cała pętla zajmuje około godziny. We wtorkowe popołudnie pod koniec sierpnia nie było na niej nikogo. Szerszy przegląd miejsc, gdzie w okolicach Zurychu powstaje szwajcarskie wino i piwo, znajdziemy w przewodniku szwajcarskie winnice i browary; jeśli bardziej interesuje nas ser niż wino, przewodnik po jednodniowej wycieczce do mleczarni opisuje najbliższy odpowiednik pod względem jedzenia.
Richterswil, jedna stacja dalej, zachowało więcej dawnej struktury nadjeziornej wsi niż Wädenswil — z ryglowymi domami tuż przy wodzie i portem, który wciąż obsługuje drobny transport towarowy, a nie tylko łodzie wypoczynkowe. To właśnie w tym miejscu przestałem myśleć o jeziorze jako o przedłużeniu miasta.
Statek jest wolniejszy i o to właśnie chodzi
Statki ZSG kursują wzdłuż całej długości Zürichsee, a rejs z Bürkliplatz do Rapperswil zajmuje około dwóch i pół godziny, w porównaniu z 35 minutami pociągiem. To nie pomyłka i nie jest to dobry sposób, by dotrzeć gdziekolwiek zgodnie z planem. Jest to jednak naprawdę relaksujący sposób, by obserwować, jak brzeg zmienia się z miejskiego w podmiejski, potem w winiarski, a wreszcie w rolniczy, z przystankami przy większości wymienionych wcześniej wiosek.
Swiss Travel Pass obejmuje rejsy statkiem; bez niego bilet w jedną stronę do Rapperswil kosztuje w przybliżeniu CHF 30, z typową 50-procentową zniżką Half Fare, jeśli mamy już taką kartę. Jeśli krótszą pętlę z miasta z przewodnika rejsy statkiem po Jeziorze Zuryskim mamy już za sobą, pełny rejs do Rapperswil to wersja, którą warto przejść przynajmniej raz.
Rapperswil i most, który nie jest metaforą
Rapperswil leży w miejscu, gdzie jezioro zwęża się do niespełna kilometra szerokości, a jego zamek, ogrody różane i stare miasto czynią go pełnoprawnym celem jednodniowej wycieczki, a nie tylko dodatkiem na końcu rejsu statkiem — pełniejszy obraz znajdziemy w artykule Rapperswil. Ja pojechałem tam głównie dla Seedamm, drewnianej kładki, która przecina wodę i prowadzi do wioski Hurden na przeciwległym brzegu. Ludzie przeprawiają się przez jezioro mniej więcej w tym miejscu od epoki kamienia, gdy tę samą rolę pełniła drewniana grobla; obecna wersja to 15-minutowy spacer z wodą po obu stronach i niemal bez nikogo w pobliżu poza letnimi weekendami.
Wioska, która przypominała Quinten
Nad Walensee, godzinę dalej na wschód, leży miejscowość zwana Quinten — dostępna tylko statkiem lub pieszo, z drzewami figowymi i mikroklimatem, który na chwilę przywodzi na myśl śródziemnomorze. Wspominam o niej, bo Richterswil i mniejsza osada Bäch, ukryta w zatoczce koło Freienbach, dały mi rozcieńczoną wersję tego samego uczucia: woda z jednej strony, winnice albo sady z drugiej, i tempo, które nie ma nic wspólnego z Zurychem oddalonym o 25 minut jazdy pociągiem. To nie Quinten — nigdzie nad Zürichsee nie ma tak dużego odosobnienia — ale to najbliższy odpowiednik, jaki oferuje jezioro tego miasta. Jeśli interesuje nas prawdziwe Quinten, Heidiland i Walensee to kolejny krok.
Jak tam dotrzeć bez zbędnego planowania
Nic z tego nie wymaga planowania poza rozkładem jazdy pociągów. Przewodnik po poruszaniu się po Zurychu wyjaśnia strefy ZVV obejmujące S-Bahn aż do Wädenswil i Horgen; statki funkcjonują poza tym systemem i mają osobne ceny oraz rozkłady.
| Przystanek | Z Zürich HB (pociąg) | Z Zürich HB (statek) |
|---|---|---|
| Kilchberg | 8 min | 40 min |
| Wädenswil | 25 min | 1 g 50 |
| Richterswil | 28 min | 2 g |
| Rapperswil | 35 min | 2 g 30 |
Jeśli szukamy czegoś w podobnie niespiesznym tonie, ale pisanego z perspektywy wody, a nie brzegu, pływanie w Limmacie i poranek na Uetlibergu to najbliższe teksty siostrzane na tej stronie. A jeśli koszt tego wszystkiego chodzi nam po głowie, zanim cokolwiek zarezerwujemy, prawdziwy koszt kawy w Zurychu to uczciwy wyznacznik tego, ile kosztuje reszta.
Jeśli nasz pobyt w regionie sięga też w stronę gór, wycieczki łączące jezioro z Oberlandem Berneńskim — w tym
łączona jednodniowa wycieczka do jezior, wąwozu Aare i Grindelwaldu
— pozwalają zobaczyć więcej niż sam brzeg jeziora w ciągu jednego dnia, choć w zamian za niespieszne tempo opisane wyżej otrzymujemy sztywny harmonogram.
Jako alternatywę opartą na mieście, przed lub po dniu nad jeziorem,
spacer z przewodnikiem i przejazd kolejką linową z panoramicznymi widokami na jezioro
pozwala zdobyć zdjęcie panoramy miasta bez konieczności układania własnego planu. Dłuższe pobyty łączące dzień nad jeziorem z wycieczkami w dalsze rejony opisuje letnia trasa po Alpach z Zurychu oraz ogólny przewodnik wycieczki jednodniowe z Zurychu, a jeśli spacer wzdłuż brzegu wzbudzi w nas ochotę na wzgórza zamiast wody, naturalnym kolejnym krokiem będzie przewodnik najlepsze szlaki piesze koło Zurychu.
tours.Field notes
Sprawdzone, bezpośrednio powiązane wycieczki GetYourGuide. Rezerwuj przez te linki, a my otrzymamy niewielką prowizję bez kosztów dla Ciebie.
GetYourGuide nie udostępnia zdjęcia produktowego dla tej atrakcji — zdjęcie przedstawia miejsce spotkania, wykonane przez nas.


